Dominacja a preferencje i bezpieczeństwo (część I)

Mieliście okazję przeczytać już w formie opowiadań relacje z przeprowadzanych przeze mnie sesji, teraz przyszedł czas na odrobinę teorii. Tym razem postanowiłam wziąć na warsztat kwestie preferencji i ich wpływu na kształt relacji domina – uległy.

______

Z dominacją jest trochę jak z seksem. Dwie rzeczy są najważniejsze: chęć i bezpieczeństwo. Co to oznacza w praktyce?

Niektóre dominy w ogóle nie biorą pod uwagę preferencji uległego, co moim zdaniem nie do końca jest właściwe. Oczywiście przyjemność uległego nie powinna być dla Mistress żadnym priorytetem, ale znajomość jego preferencji pozwala w odpowiedni sposób pokierować sesją (zarówno realną, jak i wirtualną) i doprowadzić niewolnika do szaleństwa. Każda domina doskonale zna smak satysfakcji płynącej z pełnej kontroli nad ciałem, a przede wszystkim umysłem uległego…

Może wydawać się to odrobinę zagmatwane, dlatego postaram się wyjaśnić to na prostym przykładzie wirtualnej sesji dominacji. Wiem, że mój uległy staje się całkowicie oddanym, wyłączającym myślenie zombie w momencie, gdy widzi moje stopy w cielistych rajstopach. Wiem również, że podnieca go dominacja finansowa. Sesję prowadzę w taki sposób, aby uległy wykonując powierzone zadania (w tym np. przesyłanie niewielkich danin za odsłanianie nóg) „zasługiwał” na coraz bardziej interesujący go widok. Zwieńczeniem sesji – oczywiście po przesłaniu ostatniej części daniny – staje się dla uległego widok moich stóp.

Sesja przeprowadzona w powyższy sposób to sytuacja, którą nazywam win win Mistress uzyskuje satysfakcję w postaci pełnej kontroli nad ciałem i umysłem (czasami i portfelem) uległego, a on dostępuje zaszczytu zobaczenia jej stóp – oczywiście po wcześniejszym wykonaniu poleceń. To co w mojej opinii jest kluczem do udanej sesji tego typu to obopólna zgoda na scenariusz. Jeśli nie lubię niektórych praktyk – lub tak jak napisałam na początku nie mam na nie ochoty – po prostu ich nie realizuję. Działa to również w drugą stronę – jeśli uległy nie ma fetyszu stóp ani rajstop, a podnieca go krępowanie i bicie to taka sesja nie będzie dla niego niezapomnianym (bo czasem wcale nie o przyjemność przecież chodzi) i wartościowym przeżyciem.

Bezpieczeństwo

Co do kwestii bezpieczeństwa – to bardzo istotne, aby obie strony czuły się komfortowo. Należy pamiętać, że niektóre praktyki (zwłaszcza sadomasochistyczne czy mocno upokarzające) oznaczają w większości przypadków niemal całkowite „odsłonięcie się” przed dominą. Ulegli przekraczają swoje granice, zdobywają się na czynności na które nie odważyliby się z nikim innym (wiem, wiem – często wieloletnie partnerki nie mają pojęcia o tych Waszych pokręconych umysłach drogie pieski), dlatego bardzo ważne jest hasło bezpieczeństwa (safety word).

Może to być dowolne słowo typu „czerwony”, „stop”. Osobiście preferuję bardziej neutralne (nazwy owoców) czy też pozostające w klimacie, np. „litości”, „euforia” czy „zaufanie”. Dlaczego? Ponieważ uległy nie będzie bał się go wypowiadać – często czynnikiem powstrzymującym może być obawa, że użycie tego słowa doprowadzi do zakończenia sesji czy danej praktyki (naprawdę – niejeden uległy wyznawał mi to po sesji), a tak naprawdę chodziło o to, aby było odrobinę mniej „pikantnie” lub  po prostu, aby pejcz nie zostawiał tak trwałych śladów na tyłku…

___________

Już wkrótce kolejna część serii. Tymczasem zapraszam Was do dyskusji o Waszych preferencjach i doświadczeniach.

Unsatiable Mistress

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: