Sesja wirtualna – czy to w ogóle ma sens? (Preferencje a dominacja, część II)

W poprzednim wpisie opisywałam najbardziej podstawowe w moim odczuciu kwestie związane z dominacją i uległością, czyli preferencje i bezpieczeństwo. Dzisiaj postanowiłam zająć się innym tematem, który wzbudza kontrowersje wśród wielu Domin – sesjami wirtualnymi.

Kontrowersje? Jakie kontrowersje?

Ano właśnie. Możecie zapytać o jakie w ogóle kontrowersje chodzi. Dla wielu osób (zwłaszcza domin) sesja czy też relacja wirtualna to coś, co w ogóle nie wchodzi w grę. W myśl zasady, że aby naprawdę „zdominować” czy też „ulec” trzeba jednak zrobić to „w realu”. Nie do końca zgadzam się z tym podejściem, ale wykazuję duże zrozumienie. Dominacja w prawdziwym świecie jest najpełniejszą formą kontroli i nie ulega to żadnej wątpliwości. Ale…

Dlaczego się nie zgadzam?

Dominacja opiera się na relacji domina – uległy, tak więc gdy mówimy o relacji, a szczególnie o relacji w XXI wieku, to prawda jest taka, że wiele z nich nie tylko nie ogranicza się do świata realnego, ale czasem nawet występuje jedynie w tym „wirtualnym”. Mnóstwo relacji różnego rodzaju rodzi się, dojrzewa… i umiera w Internecie. Ludzie się poznają, zawiązują przyjaźnie, oświadczają się i rozstają w świecie „wirtualnym”. Czy tego chcemy czy nie, social media, Internet i nowe technologie wkroczyły do naszego świata. Również świata BDSM.

Wirtualna dominacja – to ma więcej sensu niż myślisz!

Wirtualne sesje mogą być wspaniałym doświadczeniem w co najmniej kilku przypadkach:

  • Gdy chcemy zbudować zaufanie w relacji domina – uległy są one niesamowicie ważne. Dwie osoby muszą sobie zaufać i wzajemnie uwierzyć. W intencje, potrzeby, kompetencje (chociaż słowo może nie jest to końca trafne to oddaje istotę sprawy) – uwierzcie mi, że ograniczona intelektualnie domina, której „wydaje się”, że wie jak i umie dominować może wam obrzydzić uległość na długo (lub na zawsze). Oczywiście działa to również w drugą stronę (tzw. pseudo ulegli, którym wydaje się, że chcieliby zostać zdominowani jednak przy pierwszym rozkazie po prostu się wycofują).
  • Gdy chcemy pielęgnować zbudowaną już relację – to najprostszy scenariusz z możliwych. Dzięki Skype czy innym komunikatorom możemy kontynuować część zabaw (nie mówię tu tylko o sesjach, ale również na przykład o dokumentowaniu otrzymanych zadań) i dbać, aby „nadal było gorąco”. W przypadku, gdy domina i uległy są ze sobą w związku jest to szczególnie ważne.
  • Zachowanie dyskrecji. No właśnie moje drogie zabaweczki – najczęściej nie chcecie, żeby wasze żony lub partnerki dowiedziały się o waszych preferencjach. Wtedy dyskrecja jest najważniejsza. A przy tym tak bardzo podniecająca!

Czego spodziewać się po wirtualnej dominacji?

Dominacja wirtualna z oczywistych względów nie jest w stanie dostarczyć takiej ilości bodźców jak ta realna, może jednak być bardzo intensywnym przeżyciem. Uwierzcie, że zadania i rozkazy wymyślone przez profesjonalną Dominę, która dominuje z pasją, mogą być znacznie ciekawsze niż sesja u realnej pseudo-dominy, która nie wie co jest istotne.

Chcielibyście, abym opisała swoje ulubione praktyki wirtualnej dominacji?

Czekam na wasze komentarze.

Unsatiable Mistress

5 myśli na temat “Sesja wirtualna – czy to w ogóle ma sens? (Preferencje a dominacja, część II)

Dodaj własny

  1. To jest ciekawy temat 🙂 Generalnie zgadzam się z tym co Pani pisze, ze swojej strony dodam że wirtualna dominacja może być dobrym wstępem do realnego związku. Emocje też mogą być bardzo duże, jeśli ktoś dobrze to robi 🙂 Sytuacja się jednak trochę zmienia gdy mamy do czynienia z wirtualną dominacją dla samej wirtualnej dominacji (i często dla pieniędzy), gdy Domina z góry określa że żadna realna relacja nie będzie nigdy mieć miejsca. Uważam, że każdy ma prawo robić to na co ma ochotę, fetyszy jest mnóstwo i to jest piękne, jednak jeśli chodzi o mnie to oceniam takie relacje negatywnie. Jestem ciekawy co Pani o tym myśli? Takie relacje kwitną na twitterze, skąd trafiłem na ten blog 🙂

    Polubienie

    1. W moim poczuciu najważniejszą zasadą jest ta mówiąca o tym, że obie strony muszą mieć ochotę na to samo i na to się zgadzać.
      Fetysze są piękne, zgadzam się, ale trzeba pamiętać, że są przeróżne. Jeśli ktoś ma ochotę komuś za coś płacić to dlaczego z tego nie skorzystać? W tym przypadku jednak również najważniejsza jest obopólna zgoda. Zasady należy ustalić na początku.
      UM

      Polubienie

  2. Jak najbardziej ma Pani rację 🙂 Chyba chciałem po prostu zapytać, czy wykorzystuje Pani wirtualną relację jako wstęp do realnej, czy ma Pani realnego sługę, który Panią satysfakcjonuje, a wirtualne relacje pozostaną wirtualne? 🙂

    Polubienie

  3. Witaj T,

    Posiadam kontrolę nad kilkoma uległymi zarówno w realu jak i w wirtualu.

    Nie wykluczam przejścia od wirtualu do realu ale bardzo dużo zależy od wykazanego zaangażowania i determinacji. Niestety zbyt wielu uległych traktuje dominacje jak usługę, którą można kupić. Pieniądze i prezenty są dobrym sposobem na przykucie uwagi – to prawda. Nie są jednak jedyną składową relacji Domina/uległy.

    UM

    Polubienie

  4. To jest bardzo ciekawy temat, dziekuje bardzo Pani za możliwość czytania tych wspaniałych opowiadań, gdyż czytam je z zapartym tchem i drzacym ciałem. Chciałbym doświadczyć dominacji wirtualnej u profesjonalnej Dominy jak Pani, kłaniam się nisko.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: