Fetysze, ach fetysze!

Fetysz – definicja

Fetysz – to magiczne słowo, które według mnie w sposób nieodłączny towarzyszy kulturze/światowi BDSM. Słowo to pochodzi od francuskiego fétiche, pochodzącego od portugalskiego feitico, które z kolei pochodzi od łacińskiego facticius („sztuczny”) i facere („robić”). Fetysz pierwotnie był pojęciem z zakresu religioznawstwa i odnosił się do przedmiotu czy obiektu kultu. Jakże to znajomo brzmi dla wielu z Was prawda…?

Fetyszyzm seksualny – czyli to, co dominy (i ulegli) lubią najbardziej

Fetysz o jaki chodzi nam wszystkim zaangażowanym w świat BDSM to pojęcie znacznie młodsze. Fetyszyzm seksualny, czyli osiąganie podniecenia czy też satysfakcji seksualnej w wyniku kontaktu z częścią ciała normalnie nie uznawaną za „seksualną” (lub też elementem ubioru) to pojęcie znacznie młodsze. Wprowadzenie pojęcia fetyszyzmu seksualnego zawdzięczamy francuskiemu psychologowi Alfredowi Binetowi – temu samemu, który wymyślił pierwszy test do mierzenia ilorazu inteligencji (IQ).

Najpopularniejsze fetysze

Fetyszem może stać się wszystko – część ciała, odzież, ekskrementy (fani „pissingu” doskonale wiedzą o co chodzi), ale także… żaby czy kora drzew. Te ostatnie są oczywiście bardzo rzadkie, ale mimo wszystko się zdarzają (naprawdę – żaby i klej (jednocześnie!) zostały kiedyś odnotowane jako podniecające seksualnie dla jednego z pacjentów australijskiego seksuologa). Najpopularniejsze jednak są fetysze związane ze stopami (buty, pończochy, skarpetki) – stanowią aż 47% wśród fetyszy. Co dziesiąty fetyszysta szaleje na myśl o płynach ustrojowych oraz kręci go waga (plus size lub odwrotnie). Popularnym fetyszem są również włosy (7%), a także mięśnie, czyli wysportowane ciała (7%).

Fetysze – moje doświadczenia

Powyższe badania znalazłam w Internecie i tam też były przeprowadzane (przebadano użytkowników forów internetowych ze słowem „fetysz” pod kątem popularności danych fraz), muszę jednak przyznać, że pokrywają się w znacznym stopniu z moimi doświadczeniami. A oto kilka osobistych impresji:

  1. Jak fetyszysta to fetyszysta – zauważyłam (nie ja pierwsza oczywiście), że ten, kto ma jakiś „fetysz” najczęściej na jednym nie poprzestaje. I tak fetyszysta stóp najczęściej lubi określony kolor lakieru do paznokci, określone odzienie tych stóp (szpilki, trampki, sneakersy), ich „stan” (rozumiany najczęściej jako prosto po kąpieli lub po całym dniu w pracy, trzeciej możliwości raczej nie spotkałam).
  2. Podobnie rzecz ma się z uległymi lubiącymi konkretny rodzaj odzieży – rzadko lubią np. tylko lateks, raczej będzie to konfiguracja: lateksowe spodnie czy spódnica, gorsety (koronkowe) i np. bodystocking. Oczywiście fetyszyści zwykle mają swój „top”, czyli to co najbardziej na nich działa, ale przy odpowiedniej dozie inicjatywy potrafią oszaleć na punkcie czegoś, co niekoniecznie znajduje się na szczycie ich listy.
  3. Fetysz to bardzo silny bodziec – to również jest bardzo ciekawe (chyba nikt tego jeszcze nie przebadał od strony seksuologicznej!) bo zauważyłam, że fetyszysta stymulowany (gdzie przez stymulację niekoniecznie rozumiem dotykanie genitaliów, a po prostu oddziaływanie na danego osobnika) jego „obiektem fetyszu” (nie ma znaczenia czy to stopy, odzież czy cokolwiek innego), staje się niebywale podniecony. Nie jest to tylko moja obserwacja i niby nie jest odkryciem, ale zauważyłam, że fetyszyści podniecają się znacznie silniej niż „waniliowi” mężczyźni, którzy np. lubią kobiece pośladki albo piersi. W fetyszystach jest coś wyjątkowego
  4. Fetysze są…świetne! – uwielbiam fetysze, ponieważ pozwalają puścić wodze fantazji. Jeśli wasz partner lub partnerka są fetyszystami to z pewnością nuda prędko nie zawita do waszej sypialni. Po pierwsze dlatego, że fetysze można wykorzystywać na wiele różnych sposobów (również poza sypialnią), a po drugie z powodów wymienionych powyżej.
  5. Fetysze wymagają otwartości – to odrobinę osobisty komentarz. Dla nas – osób ze świata BDSM – fetysz jest czymś naturalnym (o czym pisałam na początku). Zdarzyło mi się jednak słyszeć niewybredne komentarze w towarzystwie znajomych czy współpracowników na temat „zboczeńców” i „dewiantów”, których podnieca to czy tamto. Tego typu ksenofobiczne podejście jest mi obce i poza oczywistymi granicami (pedofilia, zoofilia, nekrofilia i inne tego typu ekstrema, które najczęściej oznaczają krzywdzenie innej osoby), uważam, że jeśli nasz życiowy (lub zabawowy/łóżkowy) partner czy partnerka nas szanuje to powinien również szanować nasze upodobania. Brak takiego poszanowania, w mojej opinii może stanowić niezły przyczynek do zakończenia takiej relacji.

To tyle odnośnie moich refleksji na temat fetyszy (póki co!). Jestem bardzo ciekawa waszych doświadczeń, preferencji i opinii.

Zapraszam do dyskusji.

Unsatiable Mistress

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: