Sesja (opowiadanie – część I)

Szedł przyspieszonym krokiem, serce waliło mu jak oszalałe, a dłonie miał wilgotne od potu. Odczuwał trudną do opisania mieszankę strachu, niepewności i podniecenia. Tak było zawsze – za każdym razem, gdy miał się spotkać ze swoją Panią. Tylko spotkania z nią wywoływały w nim taką burzę – emocji, hormonów, bodźców. Wiedział, że to dla niej istnieje, dla niej żyje i tylko jej może być posłuszny. I był za to wdzięczny.

Dotarł wreszcie pod klatkę i zadzwonił domofonem, a po kilkunastu sekundach usłyszał ten niepowtarzalny, seksowny głos – JEJ GŁOS.

– Tak? – powiedziała Pani Magda. Domyślał się, że nie jest to jej prawdziwe imię, ale tak właśnie kazała mu się do siebie zwracać.

– To ja proszę Pani, posłuszna szmata – tutaj również mieli pewne ustalenia.

– Każesz mi się domyślać która? – zapytała w seksowny, frywolny i władczy jednocześnie sposób. Jej niepowtarzalny sposób.

– Posłuszna szmata Marcin – odpowiedział. Mimo, że jeszcze nie wszedł do jej mieszkania to jego ciało całe drżało.

– Otwieram – powiedziała.

Dosłownie w ciągu chwili pokonał dwa piętra schodów i znalazł się pod jej drzwiami trzymając w rękach bukiet przyniesionych przez siebie kwiatów. Uklęknął. Wiedział, że tak może się zrehabilitować za złe przywitanie.

Po kilku sekundach drzwi otworzyły się i pojawiła się w nich ONA. Jej widok przyprawił Marcina o zawrót głowy. Była ubrana w krótką, mocno opinającą ciało sukienkę w czerwono-czarną kratę, a na szyi miała srebrny naszyjnik z niewielkim wisiorkiem. Jej długie nogi były odziane w błyszczące rajstopy o cielistym kolorze, na stopach miała natomiast wysokie, trzynastocentymetrowe szpilki.

Marcin mierzył ją pożądliwym wzrokiem od czubka głowy aż po podeszwy jej butów, cały czas klęcząc przed drzwiami, gdzie mogli zobaczyć go wszyscy sąsiedzi z piętra. Jego kutas z pewnością byłby teraz w stanie erekcji, gdyby nie pas cnoty, który miał na sobie od kilkudziesięciu dni.

– Co? Zamurowało cię? Może byś się tak łaskawie wczołgał szmato? A może mam zrobić z ciebie swoją dziwkę tutaj na korytarzu, tak żeby wszyscy sąsiedzi mogli zobaczyć jakim jesteś prężnie działającym biznesmenem? – powiedziała Pani Magda i w tym samym momencie chwyciła Marcina za krawat i wciągnęła go na klęczkach do mieszkania, zamykając za sobą drzwi.

_______

Kolejna część wkrótce.

UM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: